Historia kartki świątecznej

Każdego grudnia na wycieraczkach przed naszymi domami zaczynają pojawiać się koperty, niczym ciche, małe prezenty. Każda z nich ma nowy motyw. Niektóre mienią się brokatem, inne przedstawiają piękną, zaśnieżoną scenerię, ale wszystkie zawierają przemyślane przesłanie. Kartki świąteczne, choć wydają się skromne, są małymi nośnikami więzi. Przypominają nam, że w zgiełku życia ktoś zatrzymał się na chwilę i pomyślał: Jesteś dla mnie ważny.

Ale jak powstała ta tradycja? I dlaczego wciąż ma znaczenie w erze wiadomości błyskawicznych i świecących ekranów?

Początki w epoce wiktoriańskiej

Kartka świąteczna, jaką znamy dzisiaj, wywodzi się z wiktoriańskiej Anglii. W 1843 roku sir Henry Cole, szanowany urzędnik państwowy i pionier kultury, znalazł się w sytuacji znanej nam również dzisiaj: zbyt wielu przyjaciół, zbyt mało czasu. Wysyłanie ręcznie pisanych listów do każdej osoby stawało się niemożliwe. Zwrócił się więc do ilustratora Johna Callcotta Horsleya z prośbą o stworzenie drukowanej kartki z życzeniami, którą mógłby podpisać i wysłać zamiast listów.

W ten sposób powstała pierwsza komercyjna kartka świąteczna: trójdzielny obraz przedstawiający rodzinę zgromadzoną przy świątecznym stole, po bokach którego widniały sceny pomocy chudobnym. Kartki te, drukowane partiami i sprzedawane po szylingu za sztukę, nie odniosły od razu sukcesu na rynku masowym.

W latach 60. XIX wieku drukarze i artyści zaczęli produkować kartki na większą skalę. Wiktoriańczycy uwielbiali sentymentalizm, a pomysł wysyłania ilustrowanych życzeń doskonale wpisał się w ich kwitnącą kulturę pocztową. Wkrótce kartki świąteczne stały się cenioną sezonową tradycją w całej Wielkiej Brytanii, a dzięki ustabilizowaniu się stawek pocztowych i rozwojowi kolei tradycja ta szybko rozprzestrzeniła się za ocean.

Złota era papierowych kartek okolicznościowych

Pod koniec XIX i na początku XX wieku kartki świąteczne stały się miniaturowymi dziełami sztuki. Tłoczone kwiaty, zimowe pejzaże, złoty liść, figlarne rudziki, domki oświetlone blaskiem świec – idylliczne sceny odzwierciedlające ideał Bożego Narodzenia. Obrazki nie zawsze przedstawiały śnieżne krajobrazy (wiktoriańscy artyści czasami rysowali wiosenne łąki lub egzotyczne ptaki), ale sedno tej tradycji pozostało niezmienne: Radości wam, radości waszym bliskim.

Niektóre rodziny przechowywały pudełka z kartkami, które otrzymywały z roku na rok – stanowiły one papierowe archiwum przyjaźni i więzi rodzinnych. Dzieci wklejały je do albumów z wycinkami. Były one jak małe okienka na życie innych ludzi.

Powolny upadek i cichy powrót

Pod koniec XX wiekuth W XX wieku nastąpił ogromny postęp technologiczny. Telefony, komputery i telefony komórkowe skróciły odległości i przyspieszyły komunikację. Wraz z coraz większym brakiem wolnego czasu i coraz większą dostępnością komunikatorów internetowych liczba wysyłanych kartek świątecznych spadła i wydawało się, że tradycja ta powoli zanika…

Ale stało się coś nieoczekiwanego.

W ostatniej dekadzie nastąpił cichy powrót do rękodzieła i tego, co płynie z serca. Tworzenie własnymi rękami, pisanie własnym pismem, przedkładanie powolności nad szybkość. Ludzie zdali sobie sprawę, że cyfrowa wygoda, choć praktyczna, nie zawsze karmi ducha. I tak kartki świąteczne powracają – nie zawsze w stosach po kilkadziesiąt sztuk, ale w starannie dobranych garściach wysyłanych z troską. Jakość przed ilością. Znaczenie przed przyzwyczajeniem.

Tradycja, którą warto podtrzymywać

Być może magia kartki świątecznej polega na tym, że nie ma w niej pośpiechu. Wpisuje się ona w spokojniejszy rytm zimy: ciepłe światło lamp, długie wieczory, cicha refleksja. Przenosi nas z powrotem do czegoś łagodnego.

Jeśli w tym roku napiszesz choćby jedną kartkę do choćby jednej osoby, dołączysz do tradycji, która zrodziła się z prostego problemu, a stała się czułym rytuałem budującym więzi. Podpiszesz się nie tylko na kartce papieru, ale także na chwili wspomnienia.

I to naprawdę jest dar.

Written in ,